O migracjach w Europie - czas na równe prawa dla pracowników

Emigracja ma dwa oblicza – jedno to Erasmus, wyjeżdżamy żeby studiować za granicą, poznawać inne kraje i poczuć się jak u siebie w innym miejscu Europy.

Ale jest też drugie oblicze – to migracja zarobkowa, kiedy w Polsce nie ma za co żyć, a tam jest stabilność, normalna praca na umowę i tanie mieszkanie na wynajem.

Politycy wypchnęli całe pokolenie na emigrację – teraz praca za granicą to po prostu normalność.

Mieszkam w Berlinie i codziennie rozmawiam z emigrantami. Opiekunki i budowlańcy z Polski - to oni na co dzień budują lepszą przyszłość dla Europy, ale są dobrze traktowani.

W Niemczech jest wielu nieuczciwych pracodawców, którzy nie podpisują umów, oszukują na pensjach, i zmuszają do nadgodzin, bo im się to opłaca.

Politycy w Warszawie, Berlinie i Brukseli traktują nas jak tanią siłę roboczą i handlują naszymi prawami.

Czas to zmienić i dlatego dzisiaj w Opolu chcę powiedzieć głośno i wyraźnie: w Parlamencie Europejskim będziemy bronić praw polskich migrantów pracujących za granicą.

Postawimy się firmom, które oszczędzają na naszej pracy, bo nie umieją prowadzić uczciwego biznesu.

Wprowadzimy europejską płacę minimalną, 35-godzinny tydzień pracy i prawo do zakładania związku jako standardy obowiązujące w całej Europie.

Utworzymy Europejską Inspekcję Pracy, która będzie karać, tych którzy obchodzą i łamią prawo.

Nie dajmy sobie mydlić oczu wizją fali powrotów – praca za granicą to dla wielu z nas osób po prostu normalność i tym bardziej czas zadbać o to byśmy mieli te same prawa w całej Europie

Opole1.JPG
Joanna Bronowicka